KRYTYKA I OPINIE

KRYTYKA I OPINIE

Już tak mamy, że jako ludzie przejmujemy się krytyką i opinią innych. Składa się na to wiele rzeczy: nasze wychowanie, normy funkcjonujące w społeczeństwie, potrzeba akceptacji. Przecież żyjemy wśród ludzi i najczęściej określamy samych siebie na podstawie informacji jakie do nas od innych docierają. Nie unikniemy tych porównań, odniesień i wydaje mi się, że każdy w mniejszym lub większym stopniu przejmuje się poglądami wyrażanymi przez otoczenie na swój temat. Tak już po prostu jest.

 

 

Z doświadczenia jednak wiem, że skalę tego przejmowania można ograniczyć, oswoić i nie kierować się tym, co inni mówią. W końcu to moje życie, czemu miałbym robić to, co ktoś inny – nie zawsze mi kibicujący – o mnie mówi czy pisze? No właśnie. Łatwo powiedzieć, prawda? Trudniej wykonać! Jasne, że tak. Trudniej i jest to proces, który jest możliwy jeśli jesteśmy świadomi tego, co chcemy osiągnąć i dobierzemy do tego odpowiednie metody. To buduje naszą pewność siebie, a ona jak nic innego osłabia krytykę innych skierowaną w naszą stronę.

 

 

Co u mnie działa? Jak to widzę – chętnie się tym z Tobą podzielę. Pamiętaj jednak, że mówię tu o sobie. Treści tu zawarte są jedynie moimi własnymi spostrzeżeniami, które nie muszą się sprawdzić w Twojej sytuacji. Moją intencją jest dzielenie się z Tobą moim doświadczeniem, wiedzą i spostrzeżeniami – a nie mówieniem Tobie, co masz robić.

 

 

TYM, CO INNI MÓWIĄ O NAS – PRZEJMUJE SIĘ KAŻDY

Ta świadomość mi pomaga, bo nie wyrzucam sobie, że też tak mam. Pomaga mi to też w ograniczaniu skali przejmowania się, co prowadzi do mniejszego wpływu tego mechanizmu na moje działanie. Pozwala też oswoić myśl, że te opinie mogą być różne: lepsze, gorsze. I w sumie każdy ma prawo do swojej opinii. Tak jak ja mam prawo do swojej, tak inni mają prawo do swojej. Dlatego wychodzę z założenia, że warto brać pod uwagę opinie ludzi, na których mi zależy. Ludzi, z którymi się liczę, są dla mnie ważni, są mi bliscy, wnoszą wartościowe rzeczy do mojego życia lub są dla mnie autorytetem. I nie zawsze muszą to być bardzo bliskie osoby. Wiele opinii, w tym słów krytyki i wskazówek biorę sobie do serca od osób, które nie są w kręgu najbliższych, ale wiem, że im na mnie zależy: kibicują mi, wspierają, chcą dla mnie dobrze – nawet jeśli wiąże się to z trudnymi słowami. Dobry, szczery, motywujący feedback nie musi być pochlebstwem.To w jakim środowisku przebywamy, z kim i jak spędzamy czas ma na nas duży wpływ. Dlatego staram się świadomie pielęgnować znajomości i otaczam się ludźmi, którym na mnie zależy. Im też staram się dawać od siebie to, co najlepsze!

 

 

NIE DOGODZĘ WSZYSTKIM

Oswojenie się z tą myślą bardzo mi pomaga. Po pierwsze: nie muszę wszystkim się podobać. Po drugie: nie wszystkim musi się podobać to, co i jak robię. Po trzecie: im więcej robię i działam tym więcej opinii na ten temat jest wygłaszanych. Znasz to? Tak po prostu jest: im więcej robimy, im bardziej siebie realizujemy tym więcej jest na ten temat opinii wokół. Ja tego nie zmienię więc się tym nie przejmuję. Doszedłem (na szczęście i nie zawsze tak było) do etapu, że nie będę rezygnował ze swoich planów, celów, marzeń z powodu czyjeś opinii. Czy te negatywne opinie mnie dotykają: jasne, że tak, ale w mniejszym stopniu niż kiedyś i co najważniejsze – nie determinują mojego działania. Robię swoje – bo każdy z nas jest inny, a ja nie odpowiadam za opinie innych. Myślę, że duża część poczucia mojej wolności wynika z takiego właśnie podejścia.

 

 

INNI NIE PRZEJMUJĄ SIĘ NAMI TAK BARDZO, JAK NAM SIĘ WYDAJE

Nawet jeśli ktoś komentuje, wyraża zdanie na nasz temat to robi to w swoim czasie (może powtarza tę czynność ileś razy) i zaczyna żyć swoimi sprawami. Oceniamy i sami boimy się oceny – tak to funkcjonuje. Ale sam pomyśl jak długo i jakie to ma dla Ciebie znaczenie, że ktoś dziś przyszedł do pracy w poplamionej koszuli? Jak długo Ciebie by to męczyło? Jakie by to miało dla Ciebie znaczenie? No właśnie – znikome. A jeśli to Ty byś w takiej koszuli się zjawił czy zjawiła? Sytuacja wyglądałaby zapewne nieco inaczej. Świadomość takiego stanu rzeczy też mi pomaga. Nie jestem pępkiem świata dla innych ludzi, nawet jak mnie oceniają. Dlatego ograniczam do minimum tracenie sił i czasu na roztrząsanie tego, co inni o mnie mówią i piszą, a już zupełnie staram się wyeliminować stratę czasu na analizowanie tego, co mogą o mnie i tym co robię myśleć. Przecież ja wiem po co coś robię, dlaczego i jaki mi przyświeca cel. Praktykuję takie podejście i u mnie działa. I wiesz co? Daje poczucie wolności, lekkości i nie hamuje mojego działania. Wymaga to pracy, uważności, ale myślę, że jest tego warte!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Maciek Madeksza
Maciek Madeksza
Brak Komentarzy

Wpisz komentarz